Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lipca 2015

Moja opinia: Axkid Kidzone- fotelik RWF 9-25 kg

Model na zdjęciu ma 2 lata i 2 miesiące. Waży prawie 15 kg i mierzy około 95 cm. Fotelik używany od 4 miesięcy.



Tutaj jest info od producenta
http://www.axkid-polska.pl/?page_id=34

Dlaczego kupiliśmy Kidzona?
Bo jest uniwersalny. Tyłem lub przodem do 25 kg. Teraz syn ma 2 lata ale może za kolejne 2 nie będzie mu wygodnie tyłem (nogi ma długie) i wtedy odwrócimy. Nie chciałam pozbawiać się tej możliwości. No i pasuje do Opla Astry.

Czy jestem zadowolona?
Tak. Kosztował 1499 zł. Dużo. Jest duży i na przednim siedzeniu jest mniej miejsca na nogi. Po za tym jest super. Syn siedzi zadowolony. Ma dużo miejsca. Widzi nas w lusterku umieszczonym na zagłówku (besafe). Mimo, że przez parę miesięcy jeździł Romerem przodem do kierunku jazdy to bez problemu przesiadł się do rwf-a. Dokupiliśmy ochraniającą tapicerkę (oparcie kanapy) i polecam.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Moja opinia: seria książek Na ulicy Czereśniowej

To są ulubione książki mojego synka. Po raz pierwszy zobaczył je u mojej koleżanki, jak miał około 8 miesięcy. Koleżanka ma o 2 lata starszą córeczkę, która nadal lubi je oglądać. Na razie mamy 3 pory roku i na dniach dokupię Zimę i Noc.
Książki kosztują 35 zł, są formatu nieco większego niż A4, mają sztywne kartki. Synek od ponad roku ogląda je codziennie (parę razy dziennie!) i jeszcze nic się z nimi nie stało (niezniszczalne?!).
Książka bez słów, za to z bogatą fabułą :-)  Mnóstwo szczegółów, scenek ,,na ulicy'', śliczne kolory, wszystko odwzorowane jak w rzeczywistości. Mogłabym długo pisać jakie to super książki. Fajne jest jeszcze to że tych samych bohaterów/sąsiadów obserwujemy cały rok. Sama bardzo lubię oglądać te obrazki i wyszukiwać drobne szczegóły, wymyślać dialogi bohaterom (żeby czegoś nauczyć synka). Mój dwulatek uwielbia jak zadaję mu pytania ,,gdzie jest .....''. Kolejna zaleta to taka, że dziecko, które jeszcze nie mówi a chce nam coś przekazać może to pokazać paluszkiem w książce np. supermaret, bo tata pojechał właśnie na zakupy, pociąg, bo wie że babcia za parę dni przyjedzie, huśtawkę, bo był dziś na placu zabaw i się bujał itd.



powyżej przekrój kamienicy


powyżej przekrój domu towarowego i uciekający przed deszczem przechodnie


powyżej plac zabaw, kawiarnia i jeziorko

Oczywiście to tylko parę stron, bo książka ma ich chyba 6 podwójnych.



niedziela, 24 maja 2015

Moja opinia: dostawka Lascal Buggy Board Maxi

Różnica wieku między moimi dziećmi to 23 miesiące. Już w ciąży zastanawiałam się jak będą wyglądały nasze wspólne spacery. Synek przez ostatnie pół roku był zachęcany do chodzenia, biegania w czasie spacerów. Czasami nawet dwa razy dziennie wychodziliśmy na spacer. Jeden blisko domu, bez wózka. Odwiedzaliśmy bibliotekę, oglądaliśmy auta zaparkowane na ulicy, chodziliśmy do piekarni czy choćby do najbliższego sklepu po chrupki kukurydziane czy mięso. Obserwowaliśmy otoczenie :) Chodziło tylko o to, żeby chciał iść przed siebie, żeby go zainteresować. Dodatkowo nauczyliśmy go chodzić po schodach zanim skończył 1,5 roku. Po krótkim spacerze było II śniadanie, drzemka i drugi, dłuższy spacer do parku, z wózkiem. Trochę siedział, trochę biegał. Tak wyglądały nasze przygotowania do spacerów już w trójkę.

Nie chciałam kupować drugiego wózka, podwójnego. Zastanawiałam się jeszcze nad dostawką z siedzeniem, ale widziałam, że synek coraz rzadziej chce siedzieć w wózku, że czasami po 2 h nadal ma siłę skakać! Wybrałam dostawkę firmy Lascal. Pasuje do większości wózków, my mamy X-landera XA. Montaż bardzo łatwy, z możliwością regulacji. Duża powierzchnia do stania. Paski z uchwytami trwale montuje się do ramy wózka, a dostawkę wczepia do uchwytów. Wystarczy uchwyty odblokować i dostawkę można odczepić. Do dostawki dołączona jest zawieszka do rączki wózka. Można ją zawiązać w dowolnym miejscu na rączce. Gdy dziecko idzie obok to podnosimy dostawkę i zaczepiamy na zawieszce.

Im wyżej zawiesimy dostawkę (im krótsza będzie zawieszka) tym mniej będą nas brudzić kółka (bo dostawką podczepiona jest na wysokości kolan pchającego).



Na pierwszym spacerze synek był zafascynowany dostawką. Od początku robiliśmy wielkie WOW wobec dostawki. Synek widział jak pan dostawca przyniósł paczkę, odpakowaliśmy razem, oglądał  dostawkę z każdej strony. Mówiłam, że to ,,dostawka starszego brata" :) 

Na drugim spacerze już nie było tak kolorowo i po jakimś czasie synek chciał usiąść w wózku, a widząc że nie ma gdzie, siadał na ziemi i płakał. Na szczęście był z nami tata i synek wrócił do domu na rękach. 

Trzeci spacer i kolejne już były dobre. W dodatku zobaczył na ulicy inną ,,starszą siostrę" na dostawce :) Teraz chce stawać na dostawce jak tylko zobaczy wózek, aż czasem musimy go zachęcać żeby pochodził.

DLA PRZESTROGI: raz w czasie spaceru, gdy przejeżdżaliśmy przez ulicę synek nagle postanowił zejść z dostawki. Na szczęście samochody stały przed pasami. Polecam, aby o początku powtarzać dziecku jak mantrę, że musi się mocno trzymać jak przejeżdżacie przez ulicę. 


I jeszcze jedna opcja jak widać. Gdy brakuje ławeczki a synek musi (tu, teraz natychmiast :) coś zjeść to siada na dostawce. 

Po 1,5 miesiącu użytkowania chcę gorąco polecić dostawkę. Jestem ciekawa jak będziemy dawać sobie radę zimą (oby nie była sroga i śnieżna ;). Pewnie podzielę się wtedy wrażeniami.

piątek, 24 kwietnia 2015

Moja opinia: wanienka składana (turystyczna) Stokke Flexi Bath

Pisałam ostatnio o wanience dmuchanej, a dzisiaj o wanience, która ją zastąpiła. Wspomnę tylko, że zwykła wanienka nie mieści się w naszej profilowanej wannie. Sprawdziłam wszystkie dostępne na rynku wanienki tradycyjne i żadna nie pasuje. Ponieważ pierwsza dmuchana wanienka nadawała się do wyrzucenia, musiałam kupić kolejną. Już chciałam kupić dmuchaną innej firmy, ewentualnie owalną miskę, ale w porę zauważyłam wanienkę składaną.


Wanienka waży tylko 1,3 kg. Ma wymiary 66 x 39 x 24. 39 cm to szerokość, ale na górze. Dno jest węższe. Tutaj jest strona producenta
Stokke Flexi Bath

Używamy tej wanienki codziennie od 3 miesięcy i wygląda jak nowa. Dla nas to lepsze rozwiązanie niż kąpiel 2 latka w dużej wannie. Synek siedzi wygodnie, ma podpórkę za plecami, wyprostowane nogi (jeszcze... mimo, że jest wysoki-93 cm) i wystarczy mniej wody do kąpieli. Producent zapewnia, że nadaje się od narodzin do 4 roku życia.

Wanienka jest wykonana z mocnego plastiku i gumowych łączeń. Na dnie ma korek w kształcie kwiatka- super rozwiązanie. Gdy synek już długo się pluska i nie chce skończyć, po prostu wyciągamy korek i wody powoli ubywa.
Bardzo polecam ten produkt. Może nie jest tania (ok. 160 zł nowa, 100 zł używana)






Jeżeli za jakiś czas zmienię pozytywną opinię, to na pewno zaktualizuję posta :-) 


niedziela, 19 kwietnia 2015

Moja opinia: wanienka turystyczna Jane, kojec KinderKraft

Wracam po dłuuuuuugiej przerwie na bloga. Nawet się zastanawiałam czy go nie usunąć, ale okazało się że mimo mojej nieobecności wiele osób (1182 w ostatnim miesiącu!!!) tu zagląda :-) Fajnie mi się zrobiło i chyba częściej tu będę pisać. Uprzedzam jednak że moje życie kręci się od 2 lat wokół tematu ,,dzieci'' więc i tutaj tego tematu będzie dużo :-)

Na rozgrzewkę wrzucam dwie opinie.

Wanienka turystyczna Jane (mała)
Najpierw kupiliśmy zwykłą, dużą plastikową wanienkę (ponad 100 cm). Po pół roku gdy Mały wierzgał ile sił i podłoga była za każdym razem zalewana postanowiłam że zaczynamy kąpać go w wannie. Oczywiście chodziło o wsadzenie wanienki do wanny i tutaj pojawił się problem, bo wanienka nie wchodziła do wanny. Mniejsza wanienka też nie wchodziła bo mamy profilowane boki. Wynalazłam dmuchaną wanienkę turystyczną, która po pierwsze pasuje do każdej wanny (bo dostosowuje się do jej kształtu), jest mała więc zmieści się też do prysznica, zrobiona z solidnego miękkiego tworzywa i synek uwielbiał w niej się kąpać, skakać (asekurowany), kręcić się ale tez poleżeć chwilę.
Niestety po paru miesiącach wanienka popękała na klejonych szwach (nie wiem jak to inaczej określić), a oprócz tego w paru innych miejscach zrobiły się mikro dziurki więc przed każdą kąpielą trzeba była ją dmuchać ;-/ Na spodzie wanienki pojawił się czarny nalot (pleśń?). Służyła nam może 6-8 miesięcy, ale jak pisałam wyżej przez mniej więcej 3 była w dobrym stanie. Z perspektywy czasu polecam na wyjazdy wakacyjne czy używanie sporadyczne.




- Kojec

KinderKraft 100 na 100 cm, duży, kolorowy z łapkami ułatwiającymi pierwsze wstawanie. Otwierany bok dzieki któremu dziecko może samo wchodzić i wychodzić ze swojej ,,twierdzy" ;) synek lubił w nim się bawić a ja miałam spokojną głowę gdy musiałam wyjść na parę minut z pokoju. Jedyny minus to dość słabe składane dno, które trzeba było w dwóch miejscach podpierać twardymi przedmiotami, żeby się nie zarwało (kojec jest na nóżkach). Po pierwszych urodzinach kojec schowaliśmy i czeka na nową użytkowniczkę :-) 




piątek, 27 września 2013

Moja opinia: nosidło Womar Zaffiro eco design + buciki ,,by mama" ;)

Od około 2 tygodni mamy nosidło! Dżunior już w wakacje rwał się do siadania... i do noszenia przez mamę. Piękny ten świat, a z pozycji leżącej nawet w najwygodniejszej gondoli dużo się traci ;)
Po jednym spacerze w czasie którego musiałam nieść swojego Klocuszka przez ponad 10 minut jednocześnie pchając wózek zaczęłam szukać odpowiedniego nosidła. 
Chustę od razu odrzuciłam. To nie dla mnie- wystarczyło, że widziałam jak pewna mama wiąże chustę. Świetnie jej to wychodziło, ale nie wyobrażałam sobie, że też bym tak potrafiła. Kolejna możliwość to Mei Tai. Fajna sprawa, ale też trzeba wiązać. W końcu wybrałam polską firmę Womar Zaffiro http://www.womar.com.pl/section2.php?page=produkty&zm2=nosidelkaeco&zm3=1. Ergonomiczne nosidło, czyli takie w którym dziecko wygodnie sobie siedzi w pozycji tzw. żabki. Przeznaczone dla dzieci od 4 do 36 miesiąca życia. Od razu zaznaczam, że to nie jest reklama. Za nosidło zapłaciłam :) Nosidło Eco design ma bardzo pojemną kieszeń z przodu i mieści najpotrzebniejsze rzeczy typu klucze, pieniądze, chusteczki, telefon. Jest naprawdę wygodne, choć na początku odczułam te dodatkowe kilogramy, bo jednak zmienia się środek ciężkości (trochę jak z dużym brzuszkiem ciążowym).
Pierwszy spacer i już był sukces. Co prawda Dżunior nie przepada za ,,pakowaniem" go do nosidła, kręci się na wszystkie strony (tym bardziej cieszę się, że nie kupiłam chusty bo nie dałabym rady równo zawiązać) ale jak już usiądzie to jest szczęśliwy. 
Na 3 spacerze po 40 minutach zasnął! Uczucie jak takie maleństwo kładzie głowę na klatce piersiowej i odpływa... bezcenne ;) Nigdy wcześniej mój syn nie usnął mi w ramionach (zasypia w łóżeczku). Ale najlepszą chyba rekomendacją jest fakt, że od kiedy mam nosidło nie chce mi się wychodzić z wózkiem na spacery:) Trzeba tylko założyć wygodne buty i patrzeć pod nogi :)
Koniec pisania. Pora na zdjęcia :)
Na jesienne spacery najlepsze są mięciutkie, ciepłe butki. Nie znalazłam takich w sklepie (nie miałam też czasu na szukanie ;) więc uszyłam ręcznie. Wzorowałam się na bucikach do chrztu. Zajęło mi to około 2 godzin i sprawiło mnóstwo frajdy! Butki są z dwóch warstw polaru i mają zamszowe podeszwy i zamszowe kokardki a'la sznurówki :) Trzymają się na nózkach dzięki wszytej gumce.